OSIR

NOWY KARNET

NOWOŚĆ w ofercie.

Miesięczny karnet na siłownie. Obowiązuje w siłowniach w Baranowie, Przeźmierowie i Tarnowie Podgórnym. Jego koszt to 60 zł, a dla posiadaczy karty mieszkańca mamy 10 % rabatu.

Poza tym zniżka 10% z kartą mieszkańca obowiązuję również na saunę w Tarnowie Podgórnym.

OD ZAPASÓW DO JIU-JITSU

Student czwartego roku medycyny, udowadniający że można połączyć trenowanie i studiowanie na wysokim poziomie, przygodę ze sportem rozpoczął w zerówce trenując zapasy, a po rozbracie ze sztukami walki zaczął trenować jiu-jitsu.

Ania Lis: Skąd wzięło się Twoje zafascynowanie sztukami walki?

Bartosz Szczęsny: Poniekąd z domu. Przygodę ze sportami walki rozpocząłem już w zerówce, trenując zapasy w KS Sobieski Poznań. Utytułowanym zawodnikiem tego Klubu jest mój tata. Trenowałem w nim do końca czwartej klasy. Później przeprowadziliśmy się do Sierosławia i siłą rzeczy musiałem zrezygnować z zapasów. Na podjęcie tej decyzji wpływ miała również moja ówczesna sytuacja życiowa.

 

Ale ze sportu nie zrezygnowałeś. Wiem, że próbowałeś swoich sił w piłce nożnej.

Tak. Po przeprowadzce szukałem miejsca dla siebie, gdzie mógłbym coś trenować. Myślałem o koszykówce, ale była tylko w wersji seniorskiej. I tak padło na piłkę nożną. Grałem w GKS Tarnovia Tarnowo Podgórne, nawet w sezonie, w którym Klub występował w III lidze. Po sześciu latach stwierdziłem, że piłka jest fajną grą, ale niekoniecznie dla mnie. Poza tym przytrafiło mi się kilka kontuzji i dostałem się na studia na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu.

 

Czyli do trzech razy sztuka. Bo w Twoim życiu pojawiło się jiu-jitsu.

W pewnym momencie tęsknota za sportami walki tak się nasiliła, że rozpocząłem poszukiwania klubu, w którym mógłbym powrócić do korzeni. Na miejscu był tylko kick-boxing. Początkowo chciałem rozpocząć trenowanie w jakimkolwiek klubie poznańskim, ale ostatecznie nie poszedłem do żadnego. Los chciał, że zadzwonił kolega z informacją, że zna trenera, który ma kilka mat i szuka chętnych do trenowania jiu-jitsu. Wystarczyło jedno spotkanie żebym wiedział, że to jest to. Do Osada JiuJitsu Judo trafiłem w grudniu 2018 r. i byłem jednym z pierwszych członków klubu.

 

To już prawie dwa lata. W tym czasie zdobyłeś srebrny medal mistrzostw Europy i brązowy mistrzostw Polski. Czym jeszcze możesz się pochwalić?

Z wyniku uzyskanego na mistrzostwach Europy federacji CBJJP, które odbyły się w Poznaniu jestem zadowolony, ale nie dumny. Ta federacja jest nadal mało znana. Cieszę się jednak z faktu, że po pół roku trenowania wywalczyłem pierwszy medal dla Osady. Na marginesie dodam, że w ogóle się tego nie spodziewałem. W finale walczyłem z Czechem, któremu zwycięstwo na punkty przyznano po proteście. Za największy swój sukces uważam zajęcie trzeciego miejsca na oficjalnych mistrzostwach Polski. Startowałem wówczas w najliczniejszej kategorii wagowej, do której zgłosiło się 79 zawodników. W drugiej walce zmierzyłem się z chłopakiem, który jest bardzo znany w Polsce. Pamiętam, że byłem przed tą walką trochę zdenerwowany. Naszły mnie wątpliwości jak taki chłopak jak ja może wygrać walkę z zawodnikiem, w którego narożniku widzi się znane twarze jiu-jitsu. Wtedy dopomógł mi ojciec, który przyjechał na zawody i powiedział, że należy walczyć z głową,a w sporcie wszystko może się zdarzyć. I udało mi się pokonać tego zawodnika, w drugiej walce, na punkty. Dodam, że w pierwszych mistrzostwach Polski, w których wystartowałem po dwóch miesiącach trenowania odpadłem w drugiej walce, a rok później byłem na nich trzeci.

 

Trening czyni mistrza. Jak wygląda Twój?

Trening w Osadzie rozpoczynam jak wszyscy od rozgrzewki. Później wykonuje techniki zademonstrowane przez trenera. Trwa to od 60 do 80 minut. Przez miesiąc skupiamy się na trenowaniu konkretnej pozycji, a później łączymy wszystkie te techniki w całość. Poza tym trener wyznacza nam miesiąc z różną tematyką treningów np.: miesiąc wydolnościowy. Wygląda to tak, że przed technikami w jednym miesiącu mamy interwałowe cardio, a w kolejnym np. akrobatykę. Co sobotę mamy dzień sparingowy. Wtedy na zasadach wzajemnego szacunku walczymy ze sobą godzinę albo dwie. Treningi w Klubie odbywają się we wtorek, czwartek i sobotę. Oczywiście jiu-jitsu jest sportem indywidualnym i trzeba dokładać dużo jednostek treningowych oprócz jego trenowania, co kontynuujemy z przyjaciółmi klubowymi poza murami Osady wzajemnie siebie wspierając. Na treningu potrafię przegrać nawet kilka razy, ale jak przychodzą zawody, przez myśl nie przechodzi mi przegrana, wtedy chęć wygrania i pokazania sobie, że dam radę jest silniejsza. Myślę, że to jest to, co zaprowadza mnie do strefy medalowej.

 

Jak udaje się Tobie łączyć obie pasję do sportu i studiowanie?

Przed pandemią było to łatwiejsze. Teraz powoli wszystko wraca na stare tory, ale nadal to nie to samo. Przez półtorej roku trenowałem sześć dni w tygodniu, czasem nawet dwa razy dziennie. Wyglądało to mniej więcej tak: jak miałem zajęcia na godz. 8:00, to wstawałem o 6:30 i 30 minut poświęcałem na rozruch. Później jechałem na uczelnie, a po zajęciach na siłownię na uzupełnienie, albo do Wuef Clubu, gdzie jest sekcja kickboxingu. Przed zbliżającymi zawodami dochodził jeszcze tzw. obóz, podczas którego przez dwa tygodnie trenowałem codziennie. Niestety przez pandemię koronawirusa wiele się pozmieniało i zburzyło dotychczasowy plan działania. Jak tylko się pojawił, to w szpitalu, gdzie się również się uczę, dotychczasowe zajęcia zostały podporządkowane lekarzom, którzy zaczęli pracować w innych godzinach niż dotychczas. Ja akurat zapisałem się na wolontariat, aby pomagać innym.

 

Poza trybem życia pandemia pokrzyżowała również plany startowe.

Odpowiedź jest oczywista. Ostatnimi zawodami, w których wziąłem udział były Mistrzostwa Polski 🇵🇱, które odbyły się 22 lutego. Przygotowywałem się do startu na mistrzostwach federacji CBJJP, żeby obronić tytuł i zdobyć złoty medal. Poza tym razem z klubowymi kolegami ostro trenowaliśmy na mistrzostwa Polski ADCC. Byliśmy przygotowani i pewni, że urwiemy worek medali dla Osady, a tu jak grom z jasnego nieba pojawił się koronawirus i wszystkie Nasze starania poszły na marne.

 

Na szczęście sport wraca do życia. Wiesz już kiedy będziesz mógł powrócić do rywalizacji?

Ponoć wczesną jesienią. Wśród zawodów, które się nie odbyły są Akademickie Mistrzostwa Polski, do których czuję niedosyt. Ubiegłe zakończyłem na czwartym miejscu. Wtedy w półfinale, w połowie walki, którą wygrywałem przekręcił mi się o 180 stopni palec u stopy i nie mogłem podpierać swojej nogi o matę. Walkę przegrałem remisem. Siła wyższa małego punktu dodatkowego.

 

Jaki masz pas?

Początkujący biały z trzema belkami, których ilość zależy od wyników sportowych i zaangażowania zawodnika oraz obecności na treningach. Belki przyznaje trener. Po czterech zmienia się kolor pasa, w moim przypadku będzie to zmiana na niebieski. Później kolejne 4 belki i zmiana na pas purpurowy, brązowy oraz na samym końcu czarny. Zmiany pasów trwają tak około dwa lata i gdyby nie koronawirus to możliwe, że miałbym już niebieski pas, na który nieustannie ciężko pracuję, natomiast decyzja ta zawsze należy do trenera.

 

Masz jakiegoś idola?

Jeżeli mówimy o jiu-jitsu to jest nim Gordon Ryan. Lubię go za to, że jako tak młody zawodnik osiągnął już tak wiele, jest zawzięty i dąży do wyznaczonych celów. W MMA jest nim Michał Pietrzak, zawodnik Czerwonego Smoka Poznań, który często odwiedza Nasz Klub.

 

Na zakończenie tradycyjnie zapytam o to komu chciałbyś podziękować?

Trenerowi Leszkowi Kellnerowi za to, że jest jak ojciec, najlepszy przyjaciel, do którego można odezwać się o każdej porze i z każdym problemem. Robi wszystko żebym razem z kolegami z Osady byli zadowoleni i myśleli o trenowaniu, a nie zamartwiali się innymi kwestiami. Zakładając Klub chcieliśmy pokazać, że można zbudować coś od zera, na gruncie gdzie dotąd nie było takiego sportu. Cieszymy się, że możemy reprezentować Gminę Tarnowo Podgórne na krajowych i międzynarodowych arenach. Jeden z Nas – Hubert, wyjechał do Londynu na zawody i zdobył tam złoty medal. Oczywiście chciałbym podziękować rodzinie, a w szczególności moim dziadkom Leszkowi i Teresie, którzy wspierają mnie każdego dnia we wszystkim co robię. To dzięki pomocy z ich strony zawdzięczam większość osiągniętych sukcesów. Poza tym dziękuję przyjaciołom oraz partnerom wspierającym Osadę, którymi są: Pałac Jaśminowy z Batorowa, Eko-Góra, LimaSport, firmę Sasman i Kar-Merc oraz panu Damianowi Zawadzkiemu, którego firma świadczy usługi kominiarskie.

SEZON KĄPIELOWY 2020

W najbliższą sobotę rozpoczynamy sezon kąpielowy 2020.

potrwa do 30 sierpnia br.

O bezpieczeństwo kąpieli na plaży w Lusowie przez cały tydzień w godz. 10:00 – 18:00 będą dbać ratownicy WOPR Wielkopolska.

SPARING PO PRZERWIE – GO OLD BOYS SADY!!!

Po długiej przerwie spowodowanej pandemią koronawirusa do gry wracają piłkarze Old Boys Sady.

Już jutro obecni podopieczni trenera Marka Bartkowiaka rozegrają sparing z zawodnikami, którzy kiedyś trenowali pod jego okiem.

Old Boys Sady vs MTS Tarnowiak 2000/01 
godz. 17:00
boisko przy ul. Poprzecznej w Sadach

Drużyna właśnie obchodzi roczek istnienia. Powstała z myślą o zawodnikach 35+, którzy piłkę nożną traktują jako odskocznie, formę relaksu i zdrowego tryby życia oraz ciągle tkwi w nich głód sportowej rywalizacji.

Oldbojsi z Sadów pomimo młodego wieku mogą pochwalić się kilkoma sukcesami, w tym m in. zajęciem po rundzie zasadniczej drugiego miejsca w ligowej tabeli.

Obecnie w drużynie gra 30 zawodników. Treningi odbywają się dwa razy w tygodniu, w środę i niedzielę.
Drużyna OBS wspiera również młodych piłkarzy UKS 2007 Lusowo udostępniając im boisko, które dzięki temu jest w 100 % wykorzystywane.

Old Boys Sady wspiera Gmina Tarnowo Podgórne, która finansuje wynajem kontenerów szatni dla drużyn oraz firmy ORBUD, Gusma, Lisner i Bostik.

POD PRĄD

Kolejną biegową inicjatywą zrealizowaną przez Jolantę Witczak był bieg „pod prąd”. Tym razem biegaczka z Lusowa postanowiła pobiec od ujścia Rzeki Samy (do Warty) do jej źródła czyli Jeziora Lusowskiego.

Rozpoczęła w Obrzycku i jak przyznaje …. trasa wiodła głównie przez leśne dróżki i łąki przeplatane wiejskimi drogami. Nie wszędzie dało się biec, nie wszędzie było łatwo, ale w ostateczności wyszło bardzo ciekawie. Serdecznie dziękuję lokalnym przewodnikom Pawłowi Kuśnierzowi i Michałowi Pigle, którzy mi towarzyszyli. Dzięki Wam trasa była tak wspaniała.
Mam małą rozbieżność w jej długości. Zegarek pokazał 62 km, a telefon 52. Biorąc pod uwagę, że w niektórych miejscach trochę się pogubiłam, czasami nadrabialiśmy, aby mój towarzysz Czaki mógł wejść do wody to prawda jest gdzieś po środku.
Czysta rekreacja, prawie cały dzień na trasie. Jeżeli masz czas, chęci i możliwości, to czemu nie… Nie ma co bać się dystansu.
Nie będę się rozpisywać na temat widoków na trasie, mam nadzieję, że zdjęcia wystarczą.

Po drodze biegacze odwiedzili m.in. lokalną winnicę Dolina Samy Jankowice, której właściciele poczęstowali ich świeżym sokiem z winogron.

UDANY POCZĄTEK

W miniony weekend na Jeziorze Kierskim odbyły się pierwsze w tym roku regaty Sopot Catamaran CUP.
Windsurfer trenujący w AZS Poznań, a mieszkający w Lusówku, razem z klubowymi kolegami – Leonardem i Maciejem, wywalczyliśmy pierwsze miejsca w kategorii BIC Techno 4.0, 5.8 i 6.8.

Leon Jankowski jest aktualnym Mistrzem Polski w kat. BIC Techno 4.0 oraz Vice Mistrz Polski w Windsurfingu Zimowym w kat. 4.0. Poza tym jest medalistą największych imprez windsurfingowych w kraju

OTWIERAMY SIŁOWNIE

To już jutro!!!

po ponad DWÓCH miesiącach zamknięcia możemy otworzyć dla Was S I Ł O W N I E.

Pamiętajcie o przestrzeganiu nowych zasad korzystania z nich.

Będziecie mogli zapoznać się z nimi przed wejściem do siłowni w halach OSiR w Baranowie, Przeźmierowie i Tarnowie Podgórnym.

𝕘𝕠𝕕𝕫𝕚𝕟𝕪 𝕠𝕥𝕨𝕒𝕣𝕔𝕚𝕒

BARANOWO
– od poniedziałku do piątku – 16:00 – 22:00, w sobotę od godz. 12:00 do 18:00

PRZEŹMIEROWO
– od poniedziałku do piątku – 16:00 – 22:00, w sobotę od godz. 9:00 do 17:00

TARNOWO PODGÓRNE
– od poniedziałku do piątku – 15:00 – 22:00, w sobotę od godz. 12:00 do 18:00

GODZINY OTWARCIA BISTRA NA PLAŻY

Bistro na plaży jest czynne.
Zapraszamy codziennie.

GODZINY OTWARCIA:
do 26 czerwca br.
od poniedziałku do piątku od 12:00 do 18:00
w sobotę i niedzielę od 10:00 do 18:00

od 27 czerwca do 30 sierpnia br.
od poniedziałku do piątku od 12:00 do 19:00
w sobotę i niedzielę od 10:00 do 20:00

NIE WYOBRAŻA SOBIE ŻYCIA BEZ SZERMIERKI

W szermierce zakochana od przedszkola. Woli bronić niż atakować, w ubiegłym roku z cała rodziną była bohaterką jednego z odcinków porannego programu TVN – Dzień Dobry wakacje, od początku swojej kariery sportowej związana z klubem AZS AWF Poznań, na co dzień mieszka w Lusówku i nie przestaję dbać o formę, bo w końcu wszystko wróci do normalności.

 

Ania Lis: Zdecydowałaś się trenować szermierkę wzorem siostry?

Antonina Lachman: Na początku tak, ale później ta dyscyplina spodobała mi się do tego stopnia, że gdy tata odbierał mnie z przedszkola, to już cieszyłam się, że jadę na trening. Trenuję od 1️2 lat. Szermierce zawdzięczam bardzo wiele. Uodporniła mnie na stres, sprawiła, że w porównaniu do rówieśników jestem bardziej samodzielna i dojrzalsza. Kasia od początku wierzyła, że pokocham tę dyscyplinę tak jak ona. W chwilach słabości zawsze mogłam na nią liczyć.

 

Do wszystkiego można się przyzwyczaić i wymyślić siebie na nowo. Jak wyglądał początek Twojej nowej rzeczywistości?

Na początku było ciężko, ale z każdym kolejnym dniem oswajałam się z zaistniałą sytuacją i było mi łatwiej. W czasie ścisłej kwarantanny wypożyczyłam sprzęt z klubu i trenowałam w domu. Musiałam ułożyć sobie dzień na nowo, rozplanować czas na życie prywatne, naukę on-line i treningi. Przez pierwsze 2️ tygodnie sama opracowywałam sobie plan treningowy, a później zaczęłam trenować według tego, który przesyłał trener. Poza tym spotykaliśmy się na treningach przed kamerą i na bieżąco wysyłaliśmy trenerowi informację o tym co robimy.

 

Gdyby nie wybuchła pandemia COVID-19 to?

Wygrałabym na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży. Taki miałam plan i bardzo chciałam go zrealizować. Dzięki tym zawodom zdobyłabym punkty do listy kwalifikacyjnej na przyszły sezon. Cały czas się do nich przygotowuje.

 

Wolisz rywalizować indywidualnie czy w zawodach drużynowych?

I te, i te zawody mają coś w sobie. Jeżeli startuję indywidualnie to jestem zdana tylko na siebie i wiem, że nie mogę liczyć na nikogo innego. Za to w zawodach drużynowych muszę dać z siebie jeszcze więcej, ponieważ wtedy walczę nie tylko dla siebie. Walka w drużynie dostarcza mi więcej energii i emocji.

 

Z którego swojego wyniku cieszysz się najbardziej?

Z zajęcia 7️. miejsca w turnieju indywidualnym w Pucharze Europy. Radość tym większa, bo wynik na skalę europejską. Poza tym cieszę się z zajęcia 3️. miejsca na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w 2019 r., drużynowego brązowego medalu mistrzostw Europy U23 we florecie oraz srebrnego wywalczonego z siostrą podczas drużynowych Mistrzostw Polski. Mam dużo osiągnięć, z których się cieszę i szanuje je.

 

Wolisz atakować czy być w defensywie?

W defensywie.

 

Powrót do rywalizacji na planszach jest cały czas niewiadomy.

Zgadza się. O wznowieniu rywalizacji decyduje w pierwszej kolejności Międzynarodowa Federacja Szermiercza. Na razie nic nie wiadomo i ciężko cokolwiek zaplanować.
Póki co wróciliśmy do treningów w sali z zachowaniem obowiązującego reżimu sanitarnego. Nie mamy dostępu do szatni, a wychodząc w grupie musimy być w maseczkach.

 

Kto Ciebie wspiera w dążeniu do realizacji założonych celów?

Rodzina i trenerzy, wśród których wymienię Tomasza Ciepłego, który jest moim trenerem klubowym oraz Włodzimierza Węcławka. Poza nimi jest jeszcze trener kadrowy, który zabiera nas na wiele obozów – Sławomir Mocek. To dzięki nim osiągam wysokie wyniki.

NIE MA TEGO ZŁEGO

Co by Jemu na dobre nie wyszło. W 2016 r. w Rio de Janeiro awansował do ćwierćfinału turnieju taekwondo w kat. do 68 kg. i został autorem największego sukcesu Polaków w tej dyscyplinie w historii IO. W tym roku z kilku powodów nie było mu to dane. Pomimo tego nie traci motywacji, trenuje przez większość dni w tygodniu i czeka na powrót do normalności. Mieszkający w Górze, koło Tarnowa Podgórnego, zawodnik AZS Poznań w dotychczasowej karierze sportowej zdobył już medale mistrzostw Polski, Europy i świata oraz srebrny podczas Igrzyska Europejskich w Baku.     

 

Ania Lis: W kwietniu miał odbyć się w Mediolanie kontynentalny turniej kwalifikacyjny na igrzyska olimpijskie. Miałeś największe szanse na załapanie się do czwórki taekwondzistów, których Polska mogła wysłać do Tokio.

Karol Robak: Tak, ale obecna sytuacja epidemiologiczna uniemożliwiła jego rozegranie. W sumie dla mnie to szczęście w nieszczęściu, ponieważ i tak nie mógłbym wziąć udziału w tych kwalifikacjach. Akurat tak się złożyło, że do końca sierpnia zostałem zawieszony przez Polski Związek Taekwondo Olimpijskiego i proszę nie pytaj dlaczego?

 

Użyjmy telepatiiDziękuję za odpowiedź.

 

Jesteś profesjonalnym zawodnikiem taekwondo. Jak radziłeś sobie z treningami w czasie zakazu wychodzenia z domu oraz później, jak zaczęto łagodzić obostrzenia związane z aktywnością fizyczną?

Szczerze przyznam, że w pierwszym tygodniu nic mi się nie chciało. Później poukładałem sobie wszystko w głowie i powoli zacząłem odnajdywać się w nowej sytuacji. Łatwo nie było, ale cieszę się, że dałem radę. Teraz widzę, że pomimo trudności moja praca przynosi efekty. Takiego wzrostu kondycji fizycznej się nie spodziewałem.

 

Czyli na brak motywacji pomimo niewiadomej przyszłości nie narzekasz?

 Nie. Trenuję 2️ lub 3️ razy dziennie, w jednym tygodniu intensywniej, w drugim mniej. Jak czuję zmęczenie to zmniejszam obciążenia. Raz w tygodniu mam sesję z psychologiem sportowym z BK Sports. O moje motoryczne przygotowanie dba Michał Włodarczyk z Push Your Performance. Poza tym cały czas współpracuję z dwoma trenerami z AZS-u oraz Centrum Osteopatii Marcina Ganowskiego. Postanowiłem, że wykorzystam ten nie najlepszy czas na takie przygotowanie formy, która pozwoli mi wyprzedzić niektórych przeciwników.

 

Ostatnimi tegorocznymi zawodami, w których walczyłeś był Puchar Świata G2 German Open w taekwondo olimpijskim w Hamburgu.

Zająłem tam 5️ miejsce. Wygrywałem przez całą walkę, ale pod koniec dałem się ponieść emocją przez co popełniłem kilka błędów i straciłem cenne punkty. W marcu miał odbyć się jeszcze turniej Belgian Open, ale na trzy dni przed zawodami organizatorzy poinformowali, że się nie odbędą. Poza tym w czerwcu zapowiadał się fajny i wysoko punktowany turniej w Tahiti. Nie będę oryginalny mówiąc, że chciałbym aby świat sportu wrócił do normalności, żeby móc walczyć. Mam motywację do zrobienia dobrego treningu, ale lubię mieć cel umiejscowiony w czasie, że wiem do czego się przygotowuje. Tego mi teraz najbardziej brakuję

Skip to content